„Po wykładzie” to cykl popularnonaukowych wywiadów z wykładowcami z Uniwersytetu Łódzkiego oraz rozmów z doktorantami, kołami naukowymi i studentami.
Pytamy o badania naukowe, aktualne wydarzenia na świecie oraz zjawiska socjologiczne i kulturowe.
Pokazujemy, że uniwersyteckie pasje potrafią zafascynować!

Tym razem się uda!
O postanowieniach noworocznych

maria-finogenow

Instytut Psychologii

Reporter: Kinga Snopkowska
Zdjęcie: Maciej Andrzejewski

Dlaczego na przełomie starego i nowego roku podejmujemy postanowienia noworoczne? I dlaczego kilkanaście dni później zniechęceni je porzucamy? Podobno silną wolę można ćwiczyć tak jak mięśnie na siłowni i istnieją na to sprawdzone sposoby!

Wiele osób rozpoczyna Nowy Rok z mocnymi postanowieniami zmiany – od rozpoczęcia nauki nowego języka po chęć schudnięcia. Czy rozpoczęcie nowego roku zmienia coś w naszym postrzeganiu siebie samego?
bieganie

Zadbanie o swoją kondycję fizyczną to jedno z najczęstszych postanowień noworocznych.
Zdjęcie na licencji CC BY 2.0; autor: Mike Baird

I tak i nie. Sam fakt, że zaczyna się Nowy Rok, właściwie niczego nie zmienia. Natomiast to, jaką rangę nadajemy temu dniu może dużo zmienić. Mamy skłonność do dzielenia czasu i rozliczania samego siebie w mniejszych jednostkach czasowych, myślimy o tygodniu, o miesiącu, o roku. Nowy Rok ma znaczenie szczególne. W Nowy Rok słyszymy o wielu bardzo różnych podsumowaniach, słyszymy o nich od bliskich, w mediach, w pracy. Ludzie podsumowując bieżący rok, tworzą plany na przyszły. Często ta atmosfera się nam udziela. Nowy Rok jest takim momentem, kiedy symbolicznie oddzielamy to, co było, od tego, co będzie. Stawiamy grubą kreskę i wkraczamy w nowy etap naszego życia. Często towarzyszy temu podniosła atmosfera świąt, wszyscy wszystkim składają życzenia, przygotowują się do zabawy sylwestrowej, towarzyszy nam wiele pozytywnych emocji. A to powoduje, że tworzymy bardzo optymistyczne wizje własnej przyszłości i patrzymy na siebie jako na osobę, która ma dużą moc, dużą siłę, ma pewność, która pozwoli jej zrealizować swoje cele szybko i bez większych trudności.

Co o postanowieniach noworocznych mówią statystyki?

Statystyki pokazują, że osoby, które zapisują swoje postanowienia rzeczywiście są potem w stanie z tych postanowień się wywiązać. Natomiast takich osób jest zwykle bardzo niewiele. Szacuje się, że jest to od 3% do 5% osób. Pozostałe zazwyczaj formułują cele pod wpływem świątecznej, niecodziennej atmosfery. I podobnie jak świąteczna atmosfera noworoczne postanowienia są też świąteczne, czyli oderwane od codziennego życia. Nigdzie ich nie spisujemy, nie wiążą się z żadnymi konkretnymi planami na przyszłość, po prostu są życzeniową wizją tego, co chcielibyśmy, aby w naszym życiu się wydarzyło, a wtedy niestety często są skazane na niepowodzenie.

Zazwyczaj do połowy stycznia udaje się dotrzymywać postanowień, ale im dalej od Sylwestra, tym trudniej zrealizować to, do czego się zobowiązaliśmy. Dlaczego tak drastycznie spada motywacja, czy można ten proces jakoś odwrócić?

Zaczynamy Nowy Rok z dużą energią. Myślimy, że wszystko nam się uda, tak jakbyśmy wierzyli w magiczną siłę, która spowoduje, że wszystko przyjdzie bez trudu i bez wysiłku. A kiedy zacznie się Nowy Rok, to okazuje się, że cały czas mamy szereg różnych przyzwyczajeń i mnóstwo różnych niekorzystnych nawyków. Poza tym wracamy do codzienności, do obowiązków i codziennej rutyny. A to bardzo często powoduje, że na te życzeniowe, cudowne wizje przyszłości nie ma miejsca. Okazuje się, że do realizacji naszego postanowienia konieczny jest wysiłek, odmawianie sobie przyjemności, a efekty przychodzą znacznie wolniej niż się spodziewaliśmy. I niestety cała ta energia i zapał noworoczny maleją, mamy coraz mniejszą motywację do tego, żeby się starać.

Czyli Nowy Rok, ale my wciąż tacy sami?

Myślę, że tak można powiedzieć. Wszystkie te pozytywne emocje, świąteczne i noworoczne spotkania powodują, że w tym okresie trochę inaczej postrzegamy też samych siebie – niecodziennie i świątecznie. A prawdziwa zmiana związana z wieloma noworocznymi postanowieniami wymaga czasu.

Nasze plany są zazwyczaj zbyt ambitne, żeby zrealizować je szybko w całości. Czy istnieją jakieś metody motywowania, które mogą pomóc, kiedy tracimy wiarę w sens naszych postanowień?

Nasze postanowienia noworoczne oprócz tego, że są życzeniowe, to dotyczą też wartości wyższych. Często są to cele, które wymagają długotrwałego i dużego wysiłku. Podstawową zasadą, którą warto wówczas stosować jest rozdzielenie ich na mniejsze cele, na mniejsze etapy. Dzięki rozłożeniu celu na mniejsze etapy po pierwsze – łatwiej nam wprowadzić pewną regularność w działaniu, łatwiej sprawdzać, czy już się zbliżamy do swojego wymarzonego, długodystansowego celu, łatwiej też nagrodzić się za trud, jaki wnieśliśmy w każdy pojedynczy etap naszej pracy. Przy celach odległych, wymagających długotrwałego wysiłku ważną rolę odgrywa też silna wola. Wiele osób ma przekonania zero-jedynkowe na temat silnej woli: albo się ją ma albo się jej nie ma.

Z silną wolą jest tak jak z mięśniem – im bardziej ją ćwiczymy, tym staje się silniejsza.

Takie myślenie o silnej woli powoduje, że w momencie, kiedy popełniamy błąd lub ponosimy porażkę, to właściwie oznacza, że tej silnej woli nie mamy. A skoro jej nie mamy, to właściwie nie warto się dalej starać. Z silną wolą jest tak jak z mięśniem – im bardziej ją ćwiczymy, tym staje się silniejsza. Im częściej opieramy się pokusie, tym mamy większą satysfakcję i łatwiej jest w przyszłości zachować się podobnie. I dokładnie tak jak z mięśniami, warto dobierać wysiłek do naszej aktualnej sprawności, czyli wyznaczać sobie cele trudne, ale możliwe do zrealizowania.

A co zrobić wtedy, kiedy kolejny raz z postanowień nic nie wyszło, dopada nas frustracja i złość na siebie samych. Jak sobie poradzić z takimi emocjami?

Złość jest bardzo ważną emocją. I tak jak wszystkie emocje, także te bardzo nieprzyjemne, jest nam potrzebna. Złość bardzo często informuje nas o tym, że coś czego jeszcze nie mamy, albo coś co możemy utracić jest dla nas bardzo ważne. Złość pomaga bronić naszych interesów, daje nam dużo energii do tego, żeby uporać się z różnymi przeciwnościami. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy złość staje się zbyt intensywna, kiedy kierujemy ją na samych siebie. W takich chwilach zaczyna się uruchamiać cały szereg negatywnych i krytycznych myśli, które powodują, że nic pozytywnego w naszym życiu się nie dzieje. Ta złość na samego siebie wywołuje w nas myśli o poddaniu się, wycofaniu z działania. W takich sytuacjach wiele osób rezygnuje z wcześniej wyznaczonego celu. Zamiast złościć się, lepiej jest usiąść i spokojnie zastanowić się nad tym, dlaczego ten cel po raz kolejny nam nie wyszedł. Jednym z najczęstszych powodów są zbyt wysokie oczekiwania względem samego siebie. Często okazuje się, że sam cel nie był właściwie sformułowany. Warto się wtedy zastanowić, czy nasz cel jest realny do osiągnięcia i czy nie koliduje z innymi naszymi wartościami. Złość i rezygnacja wiążą się też często z naszym podejściem do porażek. Wiele osób traktuje porażki jako sygnał, że celu nie da się osiągnąć, że trzeba się wycofać z wcześniej podjętych zamierzeń. Warto jednak pamiętać, że szereg znaczących osiągnięć zostało okupionych porażkami i dzięki wnioskom z nich płynącym ludzie osiągnęli w efekcie coś wielkiego. Porażki powinniśmy traktować jako błąd, który trzeba przeanalizować – co zrobiłem nie tak, co mogę zrobić inaczej, lepiej. Trzeba po prostu wyciągać wnioski. Wówczas istnieje szansa, że następnym razem nam się uda.

Czy nie jest tak, że w mass mediach pomija się porażki i prawdziwą drogę do sukcesu?

Zazwyczaj w mass mediach nie mówi się o samej drodze do sukcesu, bo prawdziwa droga do sukcesu często jest niemedialna, trudna w odbiorze. Realizowanie celów jest często żmudną, ciężką i monotonną pracą wymagającą planowania, przewidywania trudności, wewnętrznej dyscypliny, a to nie kojarzy się z rozrywką. Media często koncentrują się na sprzedaży dobrego efektu pokazując osoby, które osiągnęły cele szybko, bez wysiłku. Natomiast tło, czyli droga, która wymagała wyrzeczeń, poświęceń, opieraniu się pokusom, ciężkiej rutynowej pracy, po prostu dobrze się nie sprzedaje, tego ludzie nie chcą oglądać. Ludzie wolą wierzyć, że osiągnięcie dużego celu jest możliwe szybko, prosto i bez wysiłku.

Podobnie jest z postanowieniami noworocznymi, które nie uwzględniają realnej pracy w osiągnięciu celu?

Bardzo często nasze postanowienia noworoczne zupełnie nie przystają do codzienności. Są też formułowane na dużym poziomie ogólności. A to oznacza, że nie uwzględniają ani planu działania, ani zasobów, które są potrzebne do tego, żeby je zrealizować. Dlatego zachęcam, aby w chwilach zwątpienia usiąść, wziąć kartkę papieru, ołówek i zacząć pisać, co byśmy chcieli osiągnąć, co w danym roku chcielibyśmy zrealizować. Jak zaczniemy spisywać postanowienia to łatwiej będzie nam sprawdzić, czy są realne do wykonania, czy formujemy je na dużym poziomie ogólności czy raczej mamy konkretny, uporządkowany plan działania i wiemy, co i kiedy chcemy osiągnąć.

Zdaje się, że chętniej tworzymy plany w naszej głowie, a niechętnie przystępujemy do ich spisania?

Zdecydowanie łatwiej jest nam planować „w głowie”. Zwykle jednak nie są to prawdziwe plany, tylko nasze marzenia, życzeniowe wizje przyszłości. Wyobrażanie sobie pozytywnej przyszłości, jest bardzo przyjemne i dlatego chętnie to robimy. Problem jednak polega na tym, że przyjemne emocje związane z tymi wyobrażeniami nie motywują nas do podjęcia aktywności i niestety z takich planów zwykle niewiele udaje się potem zrealizować. Natomiast zapisanie celu jest formą pewnego zobowiązania samego siebie do podjęcia aktywności. Jest to także forma skonkretyzowania naszego celu, określenia, kiedy i w jaki sposób ma być zrealizowany.

Czy każdego z nas motywuje coś innego, czy są jakieś elementy wspólne dla wszystkich?

Jest kilka zasad, które sprawdzają się u większości osób. Lubimy odnosić sukcesy, widzieć pozytywne efekty naszego działania, dlatego takie ważne jest formułowanie celów trudnych, ale możliwych do zrealizowania. Ponieważ dla wielu osób czynnikiem mobilizującym do działania jest określony termin końcowy, to dzielenie celu na mniejsze, określone w czasie zadania, pozwala tę mobilizację rozłożyć równomiernie w czasie. Lubimy także doświadczać rzeczy przyjemnych. A ponieważ noworoczne postanowienia dotyczą często odmawiania sobie przyjemności, dobrze jest zrekompensować sobie ich brak czymś innym, także przyjemnym. Na przykład osoby, które postanawiają rzucić palenie, za zaoszczędzone pieniądze kupują sobie coś na co mają ochotę, wydają te pieniądze na aktywność, która sprawi im przyjemność. Motywują nas też inni ludzie. Łatwiej jest nam osiągnąć cel, jeśli dzielimy go z drugą osobą. Wówczas wzajemnie się motywujemy, razem szukamy efektywnych sposobów działania, wspieramy w chwilach trudnych, a czasami nawet rywalizujemy. Innym sposobem, który sprawdza się jest publiczne zobowiązanie – im więcej osób wie o naszym postanowieniu, tym bardziej czujemy się zmotywowani, żeby się z niego wywiązać. Ale chyba najważniejszą rzeczą, która sprawia, że nasza motywacja utrzymuje się na wysokim poziomie, jest znalezienie takiego celu, który jest dla nas osobiście ważny, w który możemy się naprawdę zaangażować. Łatwo wtedy wkładać wysiłek w jego realizację, a to, z czego musimy zrezygnować, żeby go osiągnąć, wydaje się nam mało ważne. Warto też zastanowić się nad takim sposobem realizacji celu, który nie tylko pozwoli nam osiągnąć zamierzony efekt, ale też dostarczy przyjemności. Na przykład zamiast godzinnej samotnej gimnastyki, która wydaje się nam nudna i monotonna, możemy umówić się z koleżanką na bieganie, bądź zapisać z partnerem na kurs tańca.

Następny Post

Poprzedni Post

© 2017 Po Wykładzie

Uniwersytet Łódzki

„Po wykładzie” to cykl popularnonaukowych wywiadów z wykładowcami z Uniwersytetu Łódzkiego oraz rozmów z doktorantami, kołami naukowymi i studentami.