„Po wykładzie” to cykl popularnonaukowych wywiadów z wykładowcami z Uniwersytetu Łódzkiego oraz rozmów z doktorantami, kołami naukowymi i studentami.
Pytamy o badania naukowe, aktualne wydarzenia na świecie oraz zjawiska socjologiczne i kulturowe.
Pokazujemy, że uniwersyteckie pasje potrafią zafascynować!

Audiodeskrypcja, czyli jak opisać sztukę osobom niewidomym

aneta-pawlowska

Katedra Historii Sztuki

Reporter: Marta Zdanowska
Zdjęcie: Maciej Andrzejewski

Czym jest audiodeskrypcja i kiedy zaczęto stosować tę metodę w Polsce?
Przykładowa plansza Komiksu Braillem w technologii tyflografiki

Przykładowa plansza Komiksu Braillem w technologii tyflografiki
Zdjęcie udostępnione na licencji CC BY-SA 4.0; autor: Paula Królikowska

Metodę audiodeskrypcji zaczęto stosować mniej więcej około roku 2006 lub 2008. Daty są różne ponieważ trudno powiedzieć, która z placówek jako pierwsza wprowadziła te działania. Pomysł nie jest pomysłem polskim, przeniesiono go z krajów anglosaskich, gdzie od lat 70. próbowano dostosować dzieła sztuki wizualnej do potrzeb osób niewidzących. W Polsce ten nurt zaczął przebijać się silnie po roku 2000. Początkowo prezentowano audiodeskrypcję w ramach uatrakcyjnienia telewizji publicznej, na przykład przy okazji oper mydlanych polskiej produkcji nagrywano dodatkowy dubbing i w formie słownej prezentowano, co robią osoby na ekranie. Potem audiodeskrypcja zaczęła przenikać do placówek muzealnych.

To dość ciekawe, ponieważ w obecnych czasach uważa się, że wszyscy ludzie powinni mieć  szeroki dostęp do kultury, a wiadomo że osoby niewidzące są wykluczone poza obręb potencjalnych widzów galerii sztuki i audiodeskrypcja to jedyna forma, która ten odbiór zapewnia.  Wiadomo, że ich dostęp zawsze będzie zubożony o pewne elementy, które niesie ze sobą odbiór sensoryczny, ponieważ jest to odbiór innego typu.

Wykonanie krótkiego, sumarycznego, zwartego opisu, który pozwoli odtworzyć obraz w wyobraźni osoby patrzącej wymaga wielu godzin i sporego zaangażowania.

W czasie prowadzenia zajęć o audiodeskrypcji dowiedziałam się np. że zaledwie 5% osób niewidzących to osoby, które nigdy nie widziały. Reszta to osoby, które straciły wzrok w dzieciństwie, a obecnie coraz więcej osób traci wzrok w związku z podeszłym wiekiem. Ten problem będzie narastał, bo społeczeństwo się starzeje. W Łodzi widać to szczególnie, bo mamy już 20% osób w wieku poprodukcyjnym, a zwłaszcza osoby po 65. roku życia z problemami ze wzrokiem, są potencjalnymi odbiorcami audiodeskrypcji. Wiele z nich ma nawyk chodzenia do placówek muzealnych czy uczestniczenia w przedstawieniach teatralnych i będę one spotykać się z  ograniczeniami, ponieważ nie do końca widzą, co dzieje się na scenie teatralnej czy co widać na obrazie. Zastosowanie audiodeskrypcji, czyli werbalnego opisu tego, co dzieje się w teatrze, w dziele muzealnym czy w telewizji jest dla takich ludzi świetną formą ułatwienia. Skoro wcześniej widzieli, potrafią sobie wyobrazić świat na podstawie opisów. Z drugiej strony, kiedy podejmuje się wysiłek i przygotowuje dla nich takie ułatwienia, są bardzo zadowoleni. To bardzo wdzięczni słuchacze opisów, chętnie współpracują w kwestii ich poprawiania.

W poszczególnych placówkach muzealnych tworzone są opisy na potrzeby konkretnego muzeum, ale nikt nie bada ich sumarycznie. Od kiedy zaczęłam zajmować się tym tematem widać wyraźnie jak opisy się zmieniają. Na początku muzealnicy starali się opisać absolutnie każdy detal. W Muzeum Narodowym w Warszawie są takie opisy obrazów Gierymskich czy Matejki, które opisują dosłownie wszystko. Opis taki trwa bardzo długo, a wiadomo, że  osoba niewidząca może skupić uwagę najwyżej przez półtorej minuty. Opisy nie powinny przekraczać tego czasu, bo wysiłek intelektualny konieczny do prawidłowego odbioru jest znaczny, pojedyncza wizyta w muzeum może obejmować tylko kilka obrazów, więcej to zbyt dużo dla osoby niewidomej. Podczas oprowadzań z kuratorem osoby, które widzą zawsze mogą się odwrócić, spojrzeć w bok, a potem wrócić do toku narracji, natomiast osoby niewidzące muszą być bardzo skoncentrowane na tym, co słyszą od audiodeskryptorów. Natomiast osoby, które nigdy nie widziały, mają problem z wyobrażeniem sobie przeniesienia trójwymiarowej przestrzeni, którą znają z dotyku, na obraz. Nie wyobrażają sobie po prostu jak przestrzeń trójwymiarową można przenieść w dwa wymiary, a na tym osadza się większość sztuk plastycznych, przede wszystkim malarstwo. Dla takich osób to po prostu bardzo trudny koncept – właściwie naukę tego, jak trójwymiarowy świat może być zamknięty w dwóch wymiarach powinno się zacząć wprowadzać już na etapie przedszkola.

(…) nawet osoby niewidzące od zawsze, są wnikliwie uczone na etapie przedszkola, jak wyglądają kolory

Wydawało się, że rozwiązaniem tego problemu może być prezentacja tyflografik, czyli wypukłych grafik, które oddają przy pomocy pewnych skrótów to, co znajduje się na obrazie i prezentują dzieło sztuki. W tej technice są wykonywane mapy dla osób niewidomych i radzą one sobie z nimi całkiem dobrze. Okazało się jednak, że niewidomi od urodzenia nie są w stanie sobie wyobrazić na podstawie tyflografiki całego dzieła sztuki.
W Stanach Zjednoczonych pojawiła się kolejna innowacja: stare fotografie Indian Amerykańskich przekładano na trójwymiarowy wydruk z drukarki 3D. Takie same rzeczy można byłoby robić w odniesieniu do obrazów, byłyby one w wymiarze 3D, a wydruk w pomniejszonej skali mógłby obrazować osobom, które nigdy nie widziały, co jest przedstawione na danym obrazie.

Problem jednak wiąże się też z całą ścieżką edukacyjną osób niewidzących. Te osoby, które nigdy nie widziały przechodzą przez szkoły, w których edukacja w pewnych dziedzinach jest znacznie okrojona. Dzieci nie są uczone poezji, nie mówi im się o malarstwie, wychodząc z założenia, że nigdy nie będzie im to potrzebne. To moim zdaniem duży błąd, ponieważ osoby niewidzące w wyniku działania różnych fundacji wspierających ich rozwój, wychodzą poza krąg własnego domu. Należałoby więc przedefiniować dydaktykę wczesnoszkolną, żeby takie dzieci były w pełni w stanie korzystać z prezentacji dzieł sztuki.

Pod Pani kierunkiem jedenastu studentów historii sztuki realizowało projekt audiodeskrypcji wnętrz Pałacu Poznańskich dla Muzeum Miasta Łodzi w ramach projektu zawodowego.  Na czym polegał ten projekt?
Alfabet Braille’a

Alfabet Braille’a
Autor: Christophe Moustier

Studenci historii sztuki na ostatnim roku studiów muszą wykonać jakiś projekt zawodowy. To jedno z naszych najnowszych ustaleń programowych, które ma zbliżyć absolwentów do tego, czym będą się zajmowali w swojej przyszłej pracy. Studenci, którzy wykonywali ten projekt współdziałali z jedną z kuratorek z Muzeum Miasta Łodzi, panią Pauliną Dzwonkowską.  Jest to kuratorka i pedagog, która specjalizuje się w pomocy osobom z różnymi dysfunkcjami, które chcą obejrzeć Muzeum Miasta Łodzi. Projekt, który wykonywali nasi studenci był efektem szerszej współpracy między Muzeum Miasta Łodzi a jedną z firm, która zajmuje się tworzeniem tyflografik.

Studenci zostali poinformowani w jaki sposób mają wykonać opisy dzieł sztuki na potrzeby osób niewidzących, a później opisy były konsultowane przez osoby niewidzące. To bardzo ważny element, ponieważ często bywa tak, że jakiś opis wydaje się historykowi sztuki bardzo klarowny, na przykład – użycie zwrotu linie diagonalne, które są jednym z podstawowych sposobów konstruowania obrazu, jeśli chcemy zdynamizować płótno – dla każdego historyka sztuki to podstawowe pojęcie. Natomiast osoby niewidzące nie rozumiały zupełnie o co chodzi. Dlatego tak ważne jest dostosowanie języka do tego, co osoby niewidzące znają i wiedzą.

Kiedy zaczynałam zajmować się audiodeskrypcją, podstawowym pytaniem było dla mnie to, czy powinno się opisywać kolory. Okazało się później, że to bardzo infantylne pytanie, nawet osoby niewidzące od zawsze, są wnikliwie uczone na etapie przedszkola, jak wyglądają kolory. Mówi im się, np., że kolor czerwony to kolor ognia i czegoś gorącego, kolor niebieski to kolor wody, kolor zielony to kolor wiążący się z zapachem trawy. Ponieważ mają tak uszczegółowioną siatkę powiązań zdecydowanie chcą, żeby im opisywać kolory. Kiedyś jechałam pociągiem z osobą niewidomą, młodą kobietą, która wracała właśnie z wakacji w górach. Zapytała mnie w jakim kolorze są kolczyki, które sobie kupiła. Powiedziałam, że są czerwone i pasują jej do bluzki, odpowiedziała, że to bardzo dobrze, bo teraz będzie wiedziała do czego może je założyć. Na podstawie takich obserwacji widać bardzo dobrze, że osoby te są bardzo otwarte i chcą dowiadywać się jak najwięcej o świecie, a zwłaszcza o takich obszarach, które są dla nich pozornie niedostępne.

Na początku muzealnicy starali się opisać absolutnie każdy detal.

Z drugiej strony to bardzo cenne doświadczenie również dla studentów, bo otwiera ich percepcję na zupełnie inne doznania. Wielu spośród studentów jest zafascynowanych sztuką, ale i lekko oderwanych od życia. Natomiast kontakt ze zwykłymi ludźmi, którzy często nie mają tak szerokich horyzontów daje bardzo dużo, widzę jak mocno angażują się w projekt. Wykonanie krótkiego, sumarycznego, zwartego opisu, który pozwoli odtworzyć obraz w wyobraźni osoby patrzącej wymaga wielu godzin i sporego zaangażowania. Początkowo wydawało mi się, że praca będzie posuwała się bardzo szybko, ale okazało się, że to nieprawda, studenci muszą nad jednym obrazem spędzić około 5-6 godzin i dopiero wtedy tworzą opis, który nadaje się do konsultacji dla osób niewidzących. Po ich uwagach i rozmowie opis wymaga kolejnych godzin korekt. Jest to więc bardzo żmudna i długotrwała praca, w której studenci są nieocenieni, bo kiedy angażują się już w jakiś projekt, okazuje się, że mogą tego czasu poświęcić bardzo dużo i z dużym zaangażowaniem.

W czasie ubiegłorocznych zajęć wybrałam się również ze studentami do studia nagraniowego i nagrywaliśmy teksty, a pod gotowy tekst dodawaliśmy jeszcze efekty muzyczne i tę gotową wersję prezentowaliśmy osobom niewidomym, pytając czy bardziej podoba im się z podkładem muzycznym, czy bez, czy wybraliby głos męski czy żeński. Takie działania pokazują w jaki sposób można kompleksowo zarządzać danym projektem. Dzięki nim byłoby na przykład możliwe stworzenie „banku internetowego opisów dla osób niewidzących”, dzięki któremu mogłyby one zapoznać się z podstawowymi opisami dzieł sztuki, a następnie zdecydować, czy chcą wybrać się do jakiejś placówki muzealnej i zapoznać się z dziełem sztuki bezpośrednio, co również jest ważne.

Opis taki trwa bardzo długo, a wiadomo, że osoba niewidząca może skupić uwagę najwyżej przez półtorej minuty.

Wielokrotnie studenci po rozmowach zwracali uwagę na to, że osoby niewidzące w muzeum doświadczają tzw. benjaminowskiej aury, która związana jest z doświadczaniem dzieł sztuki w konkretnej przestrzeni, którą wydziela otoczenie muzealne. Chodzi o specyficzny zapach wypastowanej podłogi, skrzypienie butów czy przejście po marmurowej podłodze – wszystko to robi na nich duże wrażenie. Z rozmów wynikało, że najcenniejszy niemal zawsze okazywał się wzajemny kontakt między osobą, która oprowadza niewidomego a osobą oprowadzaną. Wszelkie gadżety technologiczne takie jak np. wprowadzony w Pałacu Herbsta system lokalizatorów – osoba niewidząca wypożycza taki system, zakłada go na rękę i na nogę i może poruszać się po przestrzeni muzealnej samodzielnie – są jednak mniej cenione niż kontakt z człowiekiem.

Jedną z zasad wprowadzonych w projekcie audiodeskrypcji jest charakterystyczny sposób określania przestrzeni. Opis każdej sali rozpoczyna się od zdania: „Znajdujesz się w…”  po czym następuje pełny opis miejsca w muzeum, a każda sala opisywana jest w kierunku przeciwnym do kierunku wskazówek zegara. Dlaczego ten opis jest tak ważny?

Kwestia lokalizacji w przestrzeni jest dość skomplikowana. Kiedy opisywaliśmy np. Salę Neoplastyczną w Muzeum Sztuki, która ma stały wystrój i nie zmienia się od późnych lat 40., kiedy projekt zrealizował Władysław Strzemiński, studenci usiłowali przy pomocy kroków określać odległości między konkretnymi eksponatami. Jednak szybko okazało się, że każda z osób niewidzących ma inną długość kroku, istnieją rozbieżności. Studenci mierzyli to wielokrotnie, usiłowali uśredniać, ujednolicić tę miarę, ale niestety okazywało się, że używając takiej techniki każda z osób niewidomych lądowała w innej części sali, właśnie ze względu na rozbieżność kroków. Oczywiście, nieco łatwiej ta sytuacja przedstawia się wśród osób, które częściowo widzą, mają tylko zaburzenia wzroku.

(…) osoby, które nigdy nie widziały, mają problem z wyobrażeniem sobie przeniesienia trójwymiarowej przestrzeni, którą znają z dotyku, na obraz.

Natomiast precyzyjne określenie, gdzie się znajdujesz u osób całkowicie niewidomych jest bardzo ważne, to też przydatne przy zastosowaniu systemu lokalizatorów, ponieważ dzięki takiej dokładności system po prostu wie, w jakim miejscu przebywa dana osoba.

Podczas prac prowadzonych nad audiodeskrypcją ustalono, że musi być zachowany jednolity, rozsądny ciąg opisu, ponieważ w inny sposób osoby niewidzące nie mogą sobie tego układu odtworzyć.  Kiedy studenci w zeszłym roku prezentowali opis obrazu abstrakcyjnego Sama Francisa w Polskim Towarzystwie Osób Niewidomych w Łodzi w pewnym momencie osobom niewidomym zabrakło jakiegoś elementu, a bez niego już nie były w stanie wyobrazić sobie jak dalej ten obraz może wyglądać.

Prowadzi Pani zajęcia audiodeskrypcji ze studentami od trzech lat. Czy za każdym razem realizujecie projekt w innej łódzkiej instytucji muzealnej?

Tak, co roku projekt realizowany jest z inną grupą studentów dla innego muzeum, jego realizacja zajmuje jeden semestr. Poprzednio audiodestrypcję przygotowywaliśmy dla Muzeum Sztuki (MS1) w odniesieniu do Sali Neoplastycznej, w zeszłym roku były to opisy obrazów z galerii MS2, a obecnie to opis Pałacu Poznańskich. Muzeum Miasta Łodzi najbardziej wyszło nam naprzeciw i to najpełniejszy projekt, muzeum przygotowywało go już wcześniej i po prostu potrzebowało wykonawców, którzy pomogą w realizacji tego projektu. W wypadku Muzeum Miasta Łodzi były już poczynione pewne prace,  a ja miałam też nieco większe doświadczenie, jak kierować studentami, by wiedzieli co jest najistotniejsze, jak podzielić pracę. Znaczenie miał również fakt, że byli to studenci II roku studiów magisterskich, poprzednio robiłam to ze studentami III roku studiów licencjackich i widać różnicę dwóch lat studiowania historii sztuki.

Co jest najtrudniejsze dla studentów w audiodeskrypcji, z czym sobie nie radzą? 

Największym problemem jest redukcja nadmiernej liczby wyrazów i znaczeń. O ile w klasycznym warsztacie historyka sztuki kwiecisty, bogaty, skomplikowany język jest rzeczą dodatnią, to w przypadku opisów dla osób niewidomych potrzebna jest spora redukcja. Nie należy prezentować wszystkich swoich umiejętności werbalnych czy umiejętności odczytania znaków ikonograficznych w nurcie historii sztuki. Niekiedy bardzo trudno to powstrzymać.

Każdy z projektów był konsultowany przez osoby z dysfunkcjami wzroku. Jakie były ich uwagi?

Osoby niewidzące są przede wszystkim bardzo zadowolone, że ktoś taki opis dla nich tworzy. Najwięcej problemów stwarza zastosowanie bardzo hermetycznego języka związanego z historią sztuki czy w ogóle języka bardziej skomplikowanego, wyszukanego pod względem literackim, zastosowania obco brzmiących wyrazów. Generalną zasadą jest to, że im prościej, tym lepiej. Wiele osób zajmujących się audiodeskrypcją uważa, że nie powinno się wprowadzać do tekstu żadnych komentarzy odautorskich czy porównań – osoby niewidzące powinny odczuwać przyjemność z rozszyfrowywania znaczeń samodzielnie. Natomiast z moich obserwacji i z obserwacji innych osób zajmujących się udostępnianiem sztuki osobom niewidzącym wynika, że jeśli za opisem kryje się krótka, prosto opowiedziana historia związana z ikonografią obrazu i jego umiejscowieniem w historii sztuki, to opis przyjmowany jest dużo lepiej. Pewien komentarz jest konieczny. Wydaje mi się to dość naturalne, bo przecież kiedy oprowadzamy osoby widzące po galerii, one też oczekują, że wyjaśni się im to dzieło sztuki i powie, dlaczego ono jest wartościowe czy piękne.

Zastosowanie audiodeskrypcji, czyli werbalnego opisu tego, co dzieje się w teatrze, w dziele muzealnym czy w telewizji jest (…) świetną formą ułatwienia.

Trudność, na którą napotykały zarówno osoby niewidzące, jak i moi studenci była dość specyficzna. Rozpoczynaliśmy opisy od muzeum sztuki abstrakcyjnej. Łódź jest właściwie kolebką konstruktywizmu w Polsce i z punktu widzenia historyka sztuki wydawało mi się naturalne, że trzeba sięgnąć do zasobów Muzeum Sztuki – MS1, MS2 –  są to zasoby dla Łodzi najcenniejsze. Jednak obrazy abstrakcyjne są trudne w odbiorze dla osób widzących, a dla osób niewidzących znacznie trudniejsze niż się to na początku wydaje. Muzeum Miasta Łodzi jest pod tym względem dużo bardziej przyjazne. Wnętrze odwołuje się do tego, co te osoby znają, jest więc je łatwiej opisać z punktu widzenia studenta i łatwiej odebrać przez osobę z dysfunkcją wzroku. W wypadku Muzeum Miasta Łodzi po raz pierwszy będziemy mieć do czynienia z w pełni zrealizowanym projektem, profesjonalnie nagranym, pozbawionym szumów. Jakość dźwięku jest w tym wypadku bardzo ważna, ponieważ osoby niewidzące są bardzo wrażliwe na czystość dźwiękową nagrań, one wymagają obróbki w studiu nagraniowym.

Od kiedy będzie można zwiedzać Muzeum Miasta Łodzi słuchając audiodeskrypcji?

Muzeum już wprowadziło audiodeskrypcję do swoich sal. W wielu miastach Polski tworzone są dodatkowo makiety dostosowane do potrzeb osób niewidzących (np. w Toruniu czy Gdańsku) i sprawdzają się one przy zwiedzaniu przez osoby niewidome. Dobrze byłoby, gdyby podobny projekt powstał też w Łodzi, np. w kooperacji z Akademią Sztuk Pięknych. Do makiety studenci mogliby dograć audiodeskrypcyjny opis i byłby to kolejny krok w stronę osób z dysfunkcjami wzroku.

 

Przykładowy opis audiodekrypcyjny obrazu Samuela Francisa:

Obraz: Bez tytułu
Autor:  Sam Francis
Rok powstania: 1966
Technika:  olej, płótno
Wymiary: 180 x 250 cm

Ze zbiorów Muzeum Sztuki w Łodzi

 

000

 

Opis ogólny:
Gładko białe pole z kolorowymi brzegami.

 

Opis szczegółowy:

  • Lewa krawędź w całości i nierówno czerwona i czarna.
  • Szerokość zmienna
  • 3 cm,
  • w dwóch piątej wysokości 2 cm,
  • u szczytu 8 cm,
  • ukośny koniec czarnego obramienia.
  • Górna krawędź kontynuacją czerwonej ramy.
  • dwie trzecie długości krawędzi od lewej ciemnoczerwona.
  • Kończy się ukośnie i przechodzi w ukośny pas białoczerwony.
  • W czterech miejscach farba ścieka strużkami na białe pole.
  • Kolejny pas ciemnofioletowy, z białymi prześwitami; schodzi na prawą krawędź.
  • Potem krótkie maźnięcia różnych barw.
  • Rozbielona plama fioletowo-czerwona.
  • 13 cm czerwona
  • 2 cm granatowa
  • 9 cm żółta ze strużką pomarańczową.
  • Granat z białymi prześwitami.
  • Ciemnopomarańczowa z białymi prześwitami.
  • Granat z białymi prześwitami.
  • Poniżej długi, rozszerzający się pas pomarańczowożółty, spływający ukośnie na dolny brzeg.
  • Dolna krawędź;
  • biały prześwit poprzedza pas ciemnozielony o różnej gradacji i szerokości,
  • łączy się z lewą krawędzią.
  • Po lewej stronie, 10 cm nad dolną krawędzią: 2 niewielkie, czerwone kleksy.

 

O autorze:

Samuel Lewis Francis (ur. 25 czerwca 1923 w San Mateo w Kalifornii, zm. 4 listopada 1994 w Santa Monica) − amerykański malarz. Jeden z głównych przedstawicieli action painting.

Początkowo studiował botanikę i medycynę, a następnie historię sztuki. W latach 1943–1945 walczył na wojnie, został ranny i podczas rekonwalescencji zaczął malować.

W latach 1950–1961 mieszkał w Paryżu, gdzie tworzył prace w tonacji szarobiałej. Następnie jego twórczość zdominowała czerń. Wkrótce uległ wpływowi Henri Matisse’a. W 1957 wykonał polichromie dla Kunsthalle w Bazylei. Po 1957 podróżował często po Azji i do Meksyku.

W malarstwie wypracował nową koncepcję przestrzeni – malarską, wewnętrzną i kosmiczną. W jego obrazach ważny jest kolor, plamy barwne występują na obrzeżach płótna lub tworzą kwadratowe pola. Niekiedy poddają się kompozycji, czasami jednak pozostają bezwładne, porozrzucane w przestrzeni.

Następny Post

Poprzedni Post

© 2017 Po Wykładzie

Uniwersytet Łódzki

„Po wykładzie” to cykl popularnonaukowych wywiadów z wykładowcami z Uniwersytetu Łódzkiego oraz rozmów z doktorantami, kołami naukowymi i studentami.